Akademia Dobrych Praktyk

W dniu 20 października 2006 r. w ramach warsztatów Akademii Dobrych Praktyk odbyło się szkolenie organizacji pacjenckich, w których wzięła udział reprezentacja „Gladiatora” z prezesem Tadeuszem Włodarczykiem.

Sesja zorganizowana w Hotelu Kyriad Prestige w Warszawie przebiegała pod hasłem „Komunikacja jako narzędzie realizacji celów organizacji non-profit” a organizatorami byli: Akademia Dobrych Praktyk oraz Polska Unia Onkologii, którą reprezentowała Dorota Jasińska, Dyrektor Biura. Naradę prowadzili: Marta Szulc i Witold Lewandowski.

Podczas wykładów pojawiały się wątki dotyczące sprawnego i efektywnego porozumiewania się organizacji pacjenckich z decydentami. Chodziło o działania, jakie może podjąć taka organizacja, aby dotrzeć do grup mających wpływ na realizację celów stowarzyszenia. Omówiono także możliwości współpracy z decydentami, do których zaliczono m.in. parlamentarzystów, urzędników ministerialnych, a także przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia.

W drugiej części seminarium przedstawiono przykłady skutecznego działania. W imieniu Stowarzyszenia „Amazonki” przemawiała Elżbieta Kozik, a w imieniu „Prometeuszy” – Jarosław Chojnacki. Gość narady – Jeske Baird – Dyrektor Medyczny z brytyjskiej Fundacji Raka Płuc Roy Castle przekazała spostrzeżenia, jak pacjenci mogą wpływać na zapewnienie leczenia onkologicznego. Ostatnia część spotkania dotyczyła praktycznych porad, jak rozmawiać z decydentami oraz przedstawicielami mediów. W podanych przydatne otrzymanych materiałach pomocne mogą być wskazówki dotyczące danych osobowych oraz adresowych osób i instytucji, od których zależą kwestie leczenia onkologicznego.

W cyklu szkoleń organizowanych przez Stowarzyszenie „Gladiator” w Centrum Onkologii, w dniu 30 października 2006 r. miała miejsce prelekcja psychoonkologa i psychoterapeuty Marioli Kosowicz z Zakładu Rehabilitacji Centrum Onkologii, Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Jak radzić sobie z problemami natury psychicznej w okresie przed i pooperacyjnym.

Do bardzo trudnych problemów należy moment, gdy człowiek czeka na operację lub wynik badania i walczy z tzw. „czarnymi myślami”. Jest to chwila, gdy szczególnie mocno pracuje nasza wyobraźnia. Staramy się przedstawić sobie to wszystko, co jest przed nami i budujemy obraz, który nie zawsze zgodny jest z rzeczywistością. Myśli mają przeogromną siłę. To, co sobie wyobrażamy, nasz mózg często odbiera jako coś, co będzie się działo naprawdę.

To wszystko dzieje się w pewnym stresie. Myślimy wtedy bardzo intensywnie zarówno o tym, co może wydarzyć się w czasie operacji, jak i po niej. Nasz mózg otrzymuje informację, że znajdujemy się w zagrożeniu i uruchamia wszystkie możliwe reakcje potrzebne do tego, aby sobie w tym stresie poradzić. Czyli same tylko wytwory wyobraźni mogą powodować prawdziwy stres dla naszego organizmu, bo okres oczekiwania jest najtrudniejszy.

Co się dzieje, gdy organizm znajduje się w stresie? Już od samego rana myślimy, jaki ten dzień będzie trudny. Mózg otrzymuje informację, że przed nami jest ciężki dzień: napinają nam się mięśnie, szybciej bije serce, inaczej jest przetłaczana krew, zwiększa się poziom cukru w organizmie, jelita mogą reagować biegunką albo zaparciem, organizm reaguje na całą tę sytuację burzą hormonów. To wszystko jest potrzebne pod warunkiem, że będziemy starali się redukować stres, czyli oddalać od siebie złe myśli.

Jak to zrobić? Jedni proponują zająć się problemami zawodowymi, czytaniem, spacerami, czyli każdy ma jakiś swój sposób na redukcję stresu. Dobrym sposobem jest „przyjrzenie się” swojej myśl: czy to naprawdę się dzieje, czy też wymyślam coś, czego jeszcze nie ma. Jeżeli tak jest, to warto pamięć, że stres powoduje obniżenie poziomu białych ciałek we krwi, czyli naszej odporności. Tracimy wiele energii witalnej niezbędnej do tego, aby wszystkie nasze procesy życiowe mogły przebiegać spokojnie.

Choroba i jej przebieg powoduje, że często pacjenci wpadają w apatię i są przekonani, że ich wysiłki są niepotrzebne. Dotyczy to tych, którzy często w różnych sytuacjach życiowych są podatni na zachowania nieracjonalne, co sprzyja rozwojowi choroby nowotworowej. Z kolei ci, którzy potrafią panować nad sobą i swoimi emocjami, mogą spowolnić, a nawet odwrócić skutki choroby. Rzadko się bowiem zdarza, aby optymista popadał w depresję. To, czy człowiek jest mniej lub bardziej nieszczęśliwy lub szczęśliwy nie wynika z sytuacji, jakie go w życiu spotykają, ale z tego, jak on tę sytuację ocenia.

Jeśli ktoś ocenia, że chorobę nowotworową da się wyleczyć i będzie umiał podejść do niej z pokorą, to będzie mu łatwiej. Ważna jest także odpowiednia dieta, czyli jak i co jemy. I tak badania przeprowadzone w USA wykazały, że częsty w tych przypadkach nowotwór jelita grubego w statystyce przesunął się z szóstego na drugie miejsce. Powodem nie są obciążenia genetyczne, ale skład naszych pokarmów i brak ruchu. Jeśli nie wykonuje się systematycznych ćwiczeń ruchowych, np. gimnastykowanie się, jazda na rowerze, spacer, to prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu wzrasta wielokrotnie.

Każdy dzień jest inny, ale obniżenie stresu jest możliwe wtedy, gdy potrafimy cieszyć się tym, co mamy. Redukcja stresu polega także na tym, aby nie pozostawać sam na sam z dręczącymi odpowiedziami, ale zadawać sobie pytania o to, jak mamy żyć i czerpać z naszego otoczenia siły do życia.

Paradoks tego świata polega na tym, że wszyscy boimy się, że jak przyjdzie końcówka życia, to stracimy i to życie, i bliskich, i to, co nas cieszy. A przecież jest i tak, że żyjemy i nie widzimy tego, co może nam sprawić radość, jest nam źle, ale nie szukamy przyczyn tego stanu rzeczy i poprawy naszego losu. Ktoś kiedyś powiedział, że umieramy jak żyjemy. Jeżeli człowiek ma kochającą rodzinę, bliskich przyjaciół i to, co go cieszy, to nie powinien się martwić. To, co ma się stać i tak kiedyś przyjdzie, ale wtedy nie będzie sam. Ale jeżeli jest ciągle niezadowolony, nic mu się nie podoba i żyje w chronicznym stresie, to nic się w jego życiu na lepsze nie zmieni.

Redukcja stresu polega na tym, żebyśmy nie dali się przekonaniu, że zawsze będziemy nieszczęśliwi. Wiodącymi chorobami na naszym kontynencie niedługo będą choroba nowotworowa (co czwarty Europejczyk będzie na nią chory) i depresja wynikająca z samotności i walki o swoje, czyli swoisty wyścig szczurów. Redukować stres to każdego dnia troszczyć się o te kawałki życia, które są dla nas przyjemne. Chodzi o to, aby wzbudzać w organizmie jak najwięcej hormonów szczęścia. Bo żeby żyć trzeba mieć jakiś cel i nadzieję.

Antonio del Melho w książce „Wezwanie do miłości” pisze:” Pomyśl przez minutę, czy jesteś szczęśliwy. Jeżeli po tej minucie powiesz, że nie, to tylko dlatego, że pomyślałeś o tym, czego nie masz, a nie o tym, co masz i co jest ci dane tu i teraz”.

Nasi przyjaciele